Biskup – obrońca cywilizacji


Kilka słów w kontekście krytyki skierowanej pod adresem biskupów w telewizji, a potem na różnych forach, po święcie Bożego Ciała. Poszło szczególnie o wypowiedzi kardynałów Dziwisza i Nycza na temat in vitro i tematów związanych z ochroną życia, a także definicją rodziny. Najpierw zobaczyłam w TV, w jednym z bardzo znanych programów publicystycznych, dwóch myślicieli: jeden świecki, określający siebie jako agnostyk, drugi kapłan, a więc wierzący z natury rzeczy. Obaj równo niezadowoleni z biskupów, choć kapłan trochę uważał na słowa, czego świecki agnostyk nie miał nawet zamiaru robić. Obaj mówili, że w takie święto trzeba mówić o czymś innym, nie „znowu o tym”. Podobna krytyka przewinęła się przez inne media, a ów kapłan wystąpił jeszcze w innym programie TV wysuwając ten sam zarzut.  

Jeden z ostatnio wydanych przez nas numerów LISTU nosi tytuł: „Po co są biskupi”, chcę więc się podzielić pewną refleksją, temat bowiem przemyśliwaliśmy w redakcji dość długo. Wspomnę najpierw postać innego wielkiego biskupa, czyli kardynała Sapiehę, o którym pisaliśmy we wspomnianym numerze LISTU. Kardynał Franciszek Macharski nazwał Sapiehę ostatnim defensor civitatis. (Wspomina o tym George Weigel w książce „Świadek nadziei”.) Określenie to pochodzi z czasów, kiedy starożytny Rzym, zagrożony najazdami barbarzyńców, chylił się ku upadkowi. Przerost biurokracji, nadużycia władzy, arogancja i chciwość urzędników były tak wielkie, że ustanowiono specjalny urząd nazywany defensor civitatis, czyli „obrońca państwa (miasta)”. Biskupi ze względu na swój ogromny autorytet – w tych czasach zaniku autorytetu – mogli zgłaszać kandydata na to stanowisko i sprawowali opiekę nad „obrońcą”. Kiedy najazdy barbarzyńców spowodowały, że wszelkie instytucje (nawet defensor civitatis) rozpadły się całkowicie właśnie biskupi stali się rzeczywistymi „obrońcami państwa” i „obrońcami miast”. Kierowali obroną, organizowali pomoc charytatywną, chronili ludność przed okrucieństwami (np. św. Leon Wielki w Rzymie, czy św. Augustyn w Hipponie). Sapieha podczas okupacji był kimś takim jak św. Leon Wielki: chronił ludzi, godność i cywilizację. Nie przestał tego robić również wtedy, gdy Niemcy wreszcie odeszli i przyszli Rosjanie.

W Boże Ciało biskupi mówili o sprawach najważniejszych. Takich, które stoją u podstaw naszej cywilizacji i są jej gwarantem. Żyjemy w trudnej epoce. Manipulacje związane z przekazywaniem życia są jak atak barbarzyńców. Walka o szacunek dla życia jest może naszą ostatnią walką przed pogrążeniem się w chaosie. Kto ma prawo o tym mówić i kiedy? Kto ma prawo być defensor civitatis?

Biskup istnieje nie tylko dla Kościoła. Powołany został wprawdzie dla Ludu Bożego, ale z dobrodziejstw jego działania czerpią wszyscy. Kiedy w starożytności rozpadały się państwa i zagrożona była wszelka kultura, mądrość, roztropność  i odważne działanie niejednego biskupa niosły światu ocalenie. Następne epoki potwierdzają teorię, że od tego, jacy byli biskupi, zależał w dużym stopniu los całych pokoleń.

Biada więc czasom, w których zabraknie mądrych biskupów.