Spragnieni miłosierdzia


  

Zadziwiająca jest szybkość, z jaką rozwija się kult Bożego Miłosierdzia. Nie tak dawno na miejscu łagiewnickiej bazyliki w Krakowie były jeszcze zakonne ogrody. W małych szklarniach dojrzewały sadzonki, a drzewa owocowe co roku na wiosnę pokrywały się pachnącym kwiatem, żeby na jesieni przynieść słodkie owoce. Do kaplicy św. Józefa z obrazem Jezusa Miłosiernego przychodzili nieliczni. Wokół była cisza i niemal wiejskie powietrze. O siostrze Faustynie słyszeli tylko co bardziej wtajemniczeni.

Kiedy jeden z moich kolegów napisał w latach osiemdziesiątych krótki scenariusz filmowy ma motywach zapisków Faustyny, ci którzy ten scenariusz czytali nie mieli pojęcia o jaką zakonnicę chodzi i nie widzieli w opowieści o niej i jej wizjach niczego szczególnego. Podobnie było, kiedy dominikanin, o. Rafał Skibiński oparł w 1985 r. swoje rekolekcje adwentowe w znacznym stopniu właśnie o „Dzienniczek”. Dla wielu było to, delikatnie mówiąc, sporym zaskoczeniem. Rekolekcje codziennie kończyły się fragmentami widowiska słowno muzycznego powstałego na podstawie „Dzienniczka”. Jego scenariusz napisała Zofia Skwarnicka, a muzykę skomponował Wojciech Wojnarowski. On też, wspólnie z Krzysztofem Skwarnickim, grał na gitarze i śpiewał. Teksty recytowali Maja Barełkowska i Piotr Cyrus. To dopowiedzenie do rekolekcji robiło ogromne wrażenie, choć większość obecnych pierwszy raz usłyszała wtedy o Faustynie. Długie kolejki do konfesjonału były swoistą recenzją. Lata osiemdziesiąte to były czasy walki o niepodległość i taka klasyczna mistyka, jaką są zapiski Faustyny raczej nie była modzie.

W tym wszystkim najciekawszy wydaje się nie rozwój kultu świętej s. Faustyny, nie tłumy odwiedzające bazylikę i modlące się przed obrazem Bożego Miłosierdzia – w końcu w wielu miejscach na świecie bywają takie osoby i takie miejsca, które przyciągają tłumy – najciekawszy jest fakt, że za zapiskami skromnej zakonnicy poszła wielka teologia. Za „Dzienniczkiem” poszedł Kościół. Miłosierdzie Boże stało się jednym z najczęściej podejmowanych tematów współczesności. O tym najważniejszym przymiocie Boga mówią i papieże, i wybitni teologowie, i kaznodzieje i całkiem zwyczajni ludzie. Jesteśmy spragnieni miłosierdzia. Więc nad starym Krakowem, położone obok siebie, górują już teraz dwa sanktuaria przypominające o tej prawdzie: Bazylika Bożego Miłosierdzia i Sanktuarium Jana Pawła II. Niczym dwaj świadkowie miłosierdzia.