Krótki tekścik o łzach


Podobno nie sposób przejść przez życie bez łez. Ale łzy łzom nierówne. Bywają emocjonalne i duchowe. Zarówno te emocjonalne jak i te duchowe bywają różne. Łzy same w sobie emocjami nie są, ale mogą być wyrazem emocji. Mogą też być wyrazem doświadczenia głębszego, czyli duchowego. Być może analizujac (zapisujac) przez lata własne łzy można prześledzić drogę jaką przebywamy od doświadczeń emocjonalnych, ku religijnej głębi. Zaczynając opis łez od tego, co emocjonalne sięgam po tekst Jacka Prusaka SJ, opublikowany niemal dekadę temu: „Łzy – przywilej mazgaja i świętego” (LIST „O lekarstwach na smutek i ból” 10/2003).

„Łzy, będąc oznaką przeżywania silnych emocji, mogą dotyczyć zarówno nastrojów pozytywnych – tzw. łzy szczęścia widoczne np. u sportowców w chwili zwycięstwa – jak i nastrojów negatywnych, związanych z poczuciem krzywdy, cierpienia czy dynamiką wewnętrznych konfliktów. W takich sytuacjach często mówimy, że człowiek płacze, bo „ciężko mu na sercu” – czuje się samotny (choć bardzo potrzebuje bliskości) i odrzucony (choć nikomu nie zrobił krzywdy). Doświadcza smutku, żalu, lęku, złości, lecz nie potrafi sobie z nimi poradzić, więc płacze”. Są więc łzy, które stanowią tylko zewnętrzny wyraz emocjonalnej sytuacji człowieka, ale są też takie, które pełną funkcję terapeutyczną. „Autentyczny płacz, którego nie można zatrzymać siłą woli, jest oznaką uleczania pamięci uczuciowej. Może on być początkowo odbierany jako coś natrętnego, niezrozumiałego i niepożądanego, ale z czasem umożliwia tej osobie dotarcie do niedostępnych wcześniej wspomnień, które wyjaśniają przyczynę jej cierpienia”.Trochę inne są łzy związane z doświadczeniem duchowym, religijnym. „Lekarstwem na neurotyczny płacz staje się dar łez (…) Duchowy płacz oznaczał rodzenie się do nowego życia. Jak nauczali Ojcowie Pustyni, taki płacz był znakiem drugiego chrztu, już nie z wody, lecz z Ducha Świętego (…) Dar łez pozostaje jednak poza kompetencjami psychologa – jest łaską”.

O tej łasce pisali Ojcowie Pustyni (i późniejsi teologowie) rozróżniając, podobnie jak współcześni psychologowie, dwa rodzaje łez, czyli zmysłowe, które łączyli z namiętnościami i duchowe, będące darem Ducha Świętego. Łzy duchowe mają według nich związek z naszą modlitwą i też bywają dwojakiego rodzaju, w zależności od tego na jakim poziomie się pojawiają. Są takie, które są wyrazem żalu z powodu odejścia od Boga. To tzw. „gorzkie łzy”, czyli łzy oczyszczające. Ale są też „słodkie łzy”, o wiele głębsze, pojawiające się na drodze oświecającej. To łzy radości i dziękczynienia. Radości z Bożej miłości i dziękczynienia za niezasłużone usynowienie. Te łzy lejące się na głębszym (czy też wyższym) poziomie ducha są efektem przenikania naszych zmysłów przez łaskę uświęcającą. Nie zależą od naszych uczuć, nie możemy ich też sami ich wywołać. (A trzeba pamiętać, że ponieważ w duchowości łzy były w cenie, istniały techniki ich wywoływania.)  Oba poziomy daru łez, czyli zarówno „gorzkie” jak i „słodkie” łzy mogą występować jednocześnie. Dojrzewanie do daru „słodkich łez” może być długim procesem (oczekiwanie na ten dar jeszcze dłuższym).  Niektórzy święci mierzyli wartość dnia darem łez, który otrzymali, lub nie. W każdym razie skrupulatnie zapisywali w notatkach fakt jego otrzymania.